platforma blogowa portalu
kurier poranny

Podsumowanie.

Zastanawialam sie ostatnio, jakie wydarzenie bylo poczatkiem tylu katastrof, ktore dzieja sie na swiecie i wydaje mi sie, ze byla to tragedia w Nowym Jorku z 2001 roku. Pozniej co chwile slyszalo sie o innych terrorystycznych zagrywkach, napadach, wojnach, bitwach itd. Pozniej znac o sobie daje natura – tsunami, powodzie, wybuchajacy wulkan… Ciekawe, co jeszcze przyniesie nam kolejny dzien?

Obserwujac te wydarzenia nasuwa mi sie na mysl jeden wniosek – koniec swiata coraz blizej. Ale nie wydaje mi sie, zeby byl to taki koniec swiata, ze wszystko zostanie zmiecione z powierzchni ziemi i przezyje tylko elita, ktora schowa sie w gigantycznych statkach zbudowanych gdzies w glebi ziemi (jak w filmie ‘2012′). Mysle ze te zmiany po prostu powoli zaczna sie uspokajac. Moze ludzie tez odbiora to jako szanse od Boga na poprawe swojego zachowania i nie beda siac tyle zla na swiecie?

To, co dzieje sie teraz w naszym kraju jest dla mnie niewyobrazalne. Nigdy nie dotknela mnie powodz i trudno mi jest wyobrazic sobie poziom wody siegajacy drugiego, czy trzeciego pietra blokow. Ogladam w internecie wiadomosci i nie wierze w to, co widze. Co z tego, ze czlowiek przez cale zycie pracuje, zbiera pieniadze, ma jakis dobytek, skoro moze przyjsc dzien, ze zatrzesie sie ziemia, spadnie deszcz, wybuchnie wulkan i… wszystko zostanie zmiecione w ciagu kilku sekund. Chyba jednak trzeba zaczac zyc wg ‘zyj tak jakby Twoj kazdy dzien mial byc ostatnim’.

Jesli ktokolwiek z Was juz tak zyje, to oby tak dalej  i niech nie spotykaja nas zadne przeciwnosci albo bunt natury.

Pozdrawiam serdecznie.